środa, 22 lutego 2012

Środa popielcowa

Czas na zastanowienie nad hierarchią ważności w naszym codziennym życiu .A dla tych, którzy wierzą:
czas na to by zrozumieć jeszcze raz to co tak trudno zrozumieć. Bóg, który nas stworzył dał się zabić swojemu stworzeniu. . . dobrowolnie.
Czasem zastanawiam się nad tym czego boją się tak zwani inteligentni i będący na tzw. topie obywatele. . .w byciu wierzącym. Może kiczu?. . .Może wstydu . . .kiedy okaże się, że to lipa?
Ale czy człowiek inteligentny może być nie wierzącym? Mnie się wydaje, że nie.
Rozumiem, że można mieć żal do Boga . . .bo w końcu jest WSZECHMOCNY. . .Rozumiem nawet tych, którzy mylą swoją niechęć do instytucji kościoła z niechęcią do religijności jako takiej. . .ale
teorie o wielkim wybuchu w kosmosie. . .stwarzającym te niesłychane cuda. . .jak macierzyństwo, nasiona, skomplikowane i mądre zachowania organizmów żywych, ich piękno i różnorodność, nasz mózg, uczucia, moralność? Nie. . .a poza tym skutek bez przyczyny?. . .
Przyzwyczaiłam się też do tego, iż obwinia się stwórcę za całe zło tego świata. . .zapominając, że to nasza wolnośc. . .z bliska i bez retuszu. Mamy wolność wyboru. . .nie musimy wybierać zła, a kiedy już wybierzemy. . .nie obwiniajmy nikogo innego. Najczęstsze pytania: czemu Bóg zabiera niewinne dziecko z tego świata, czemu ludzi dobrych i czemu cierpienie? O sensie cierpienia można by wiele mówić. Ale śmierć nie jest za karę ani za jakieś grzechy. .po pierwsze nigdy nie wiemy do końca ile zawdzięczamy sobie samym.. choćby zanieczyszczenie środowiska, wody, powietrza, żywności. Bóg nie zanieczyścił nam ziemi. Poza tym kiedy odchodzi dziecko lub bardzo dobra osoba to mi się wydaje, że to dlatego, że byli gotowi by odejść do wiecznego szczęścia a ci co mają wiele na sumieniu dostają kolejne szanse by się opamiętać i nawrócić. Nam się zawsze wydaje, że śmierć to najgorsza rzecz, która może nas spotkać. . .znamy przecież tylko naszą perspektywę, perspektywę naszego świata, boimy się tego czego nie znamy. ..Ja też się tego boję.
Albo wierzę Bogu albo nie. . .jeśli tak to...trochę więcej ZAUFANIA i nie tłumaczmy sobie po ludzku tego co boskie . . .to nie wychodzi. Kiedy umarła moja mama . . .wiedziałam, że to nie była jej śmierć tylko PRAWDZIWE NARODZINY. Pozostał kokon a motyl odleciał na wieczną łąkę, pełną kwiatów. Płakałam nad sobą, nad moją wielką stratą . . .ale nie musiałam płakać nad Nią . . .i to było bardzo ważne.Lubię myśleć o sprawach ostatecznych . . .szkoda, że tu na ziemi nie możemy oswajać śmierci skuteczniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz